|
W dniach 23-24 kwietnia Warszawa gościła Tuomasa Holopainena - lidera bardzo dobrze znanego zespołu - Nightwish. Dzięki Jarkowi z Mystic Production i Doris z Empiku mogliśmy przeprowadzić z nim wywiad, który prezentujemy poniżej. W deszczowe przedpołudnie udaliśmy się do hotelu Reytan, w którym mieliśmy umówione spotkanie.
| 12.00-12.40 - Hotel Reytan Aurinko: Czy zdążyłeś już zobaczyć coś w Warszawie? Tuomas Holopainen: Tak naprawdę nie widziałem nic - po wyjściu z lotniska pojechaliśmy prosto do klubu i od tamtej chwili cały czas udzielam wywiadów. Jedynym miejscem, które widziałem, była włoska restauracja za rogiem. (śmiech) A: A czy po pobycie w Warszawie wracasz do Helsinek? T.H.: Nie, dziś jeszcze lecę do Mediolanu, ponieważ jestem w trasie promocyjnej. A: Dobrze, przejdźmy zatem do naszych zaplanowanych pytań. Słuchaliśmy fragmentów utworów zamieszczonych na stronie zespołu i trzeba powiedzieć, że są całkiem inne niż te z poprzednich albumów. Trochę cięższe, z bardziej symfonicznym nastrojem, przypominające momentami "Carminę Buranę" Carla Orffa... T.H.: O, to bardzo fajny komplement, dzięki! (śmiech) | | A: Pracowałeś razem z Pipem Williamsem, ponadto w jednym utworze można usłyszeć śpiewającego Indianina z plemienia Lakota. Pojawiło się kilka opinii, że z powodu tak wielu nowych elementów Nightwish straci jedyny w swoim rodzaju urok ("pure nightwishness"). Jak mógłbyś rozproszyć te wątpliwości? T.H.: Nie, nie ma żadnych obaw. Wydaje mi się, że ten album jest najsolidniejszy pod każdym względem. Oczywiście słychać na nim wiele stworzonych przez nas wzorców, zawsze mieliśmy elementy symfoniczne, ballady, ale teraz wszystko jest o poprzeczkę wyżej. Z jednej strony słychać naprawdę mocne uderzenia gitary i perkusji, z drugiej pojawiło się wiele elementów orkiestrowych... A: Więc całość jest bardziej wyrafinowana? T.H.: Ok, to jest niezłe słowo (śmiech) Ale rozumiem, że jest to najbardziej wymagający album, jaki stworzyliśmy i nie wystarczy przesłuchać go raz. Przynajmniej z pięć razy, aby poczuć jego prawdziwą istotę. Więc jest to wyzwanie, nie tylko dla zespołu, ale zarówno dla słuchacza. | A: Czy jesteś w stanie powiedzieć, jak zmieni się Nightwish w przeciągu kilku lat? Jak się zmieni Wasz styl? T.H.: Naprawdę nie mam pojęcia. Piosenki, które stworzyłem w moim życiu są takie, jakie czułem, że powinny być. Tym razem pomyślałem, że najlepiej by było, gdyby były trochę mocniejsze z porządną dawką orkiestry. Następny album może będzie zupełnie akustyczny... kto wie? A: Również okładka zupełnie się zmieniła... T.H.: Tak, nie lubię robić tych samych rzeczy niezliczoną ilość razy. Dotyczy to zarówno całych albumów, piosenek, jak i zdjęć i okładek. Zawsze szukałem nowych pomysłów, a przy okładkach z poprzednich trzech albumów korzystaliśmy zawsze z aerografu, więc z pewnością był to najwyższy moment, aby uczynić krok w inną stronę... | A: Następne pytanie dotyczy Twojego komentarza: "Głosy Tarji i Marco zostały nagrane w Finnvox na początku lutego. Wszystko poszło gładko i obydwoje przeszli samych siebie. Eksperymentowaliśmy trochę z głosem Tarji, co dało fantastyczny rezultat...z wyjątkiem jednego bonusowego kawałka, który jest największym dnem, jakie kiedykolwiek stworzyłem..." Dlaczego? T.H.: Nagraliśmy razem 14 piosenek, z czego 13 z nich było w porządku, ale ta jedna, która nazywa się "Live to tell a tale", miała od samego początku złą karmę. Nie wiem, po prostu coś tu się nie udało i naprawdę z jakiegoś powodu jest to najgorszy kawałek... A: Więc dlaczego umieściliście go na albumie? T.H.: Nie będzie go na albumie, pojawi się jako utwór bonusowy na drugiej wersji pierwszego singla. Zawsze istnieje wielki popyt na utwory bonusowe... A: Na nowym albumie będzie piosenka śpiewana po fińsku. Była już jedna na “Angels Fall First”, a nazywała się ”Lappi – Erämäjärvi”... T.H.: Bardzo dobrze!! (śmiech) A: Czy zastanawiałeś się, zwłaszcza na początku Waszej kariery, nad tym, aby więcej Waszych piosenek było śpiewanych po fińsku? T.H.: To jest tylko eksperyment. Z jakiegoś powodu czuję się o wiele lepiej pisząc piosenki po angielsku, ale tym razem jest to eksperyment, w którym chcieliśmy usłyszeć, jak może brzmieć język fiński i na całą tą sprawę patrzyłem bardzo podejrzliwie. Wszystko wyszło doskonale - jest to jedna z naszych najlepszych ballad. Dalej jednak twierdzę, że język fiński może bardzo łatwo stać się banalny i komiczny w tego typu muzyce, więc trzeba uważać z tekstami. Tak czy owak, ten utwór to egzotyczny dodatek. | A: My mamy wrażenie, że fiński jest najlepszym i najpiękniejszym językiem do śpiewania... T.H.: Naprawdę? Może dla ludzi spoza Finlandii, ale kiedy jesteś Finem bądź Finką i słyszysz ludzi śpiewających po fińsku, nie zawsze brzmi to dobrze. A: Wróćmy do początków. Co spowodowało, że założyliście zespół i jakie było wasze pierwsze wyobrazenie o nim? T.H.: Pierwszym pomysłem, jaki przyszedł mi do głowy, było to, żeby pograć sobie przy ognisku, jednak w ciągu dwóch lat wszystko wymknęło się spod kontroli. Członkowie zespołu (w większości) wychowali się na metalu, więc był to naturalny krok w tamtą stronę. Jednak najważniejszym powodem aby podjąć się tego, było sprawdzenie siebie w roli autora tekstów – czegoś, co kocham, co jest moim sposobem na życie. A: Czyli tylko Ty piszesz teksty? T.H.: Właściwie tak. A: A czy ktoś Ci w tym pomaga? T.H.: Tak, jeśli chodzi o przygotowania i aranżację - robimy to razem. Np. nie znam się za bardzo na grze na gitarze, więc pozostawiam to innym członkom zespołu. | A: A co możesz nam powiedzieć o “For My Pain”? Jest to kapela zupełnie nieznana w Polsce. T.H.: Taa, to jest coś w rodzaju terapii. Projekt ten rozpoczęli moi znajomi z północy Finlandii. Nie robiliśmy jeszcze żadnych koncertów, jednak jeśli mam czas, staram się grać moje partie. A: Ale jaki rodzaj muzyki gracie? T.H.: Coś w rodzaju rocka gotyckiego - śpiewny i lekki - coś w tym stylu. A: Czy myślałeś kiedyś nad stworzeniem albumu opowiadającego jedną historię? Może coś z "Kalevali"? T.H.: Amorphis już to zrobił. Zastanawiałem się nad tym dawno, dawno temu. Właściwie “Century Child” jest w pewien sposób tematycznym albumem. W moim przypadku wygląda to tak, że mam potrzebę pisania piosenek o różnych rzeczach i nie chcę koncentrować się nad jedną historią. A: Czyli coś jakby deszcz pomysłów? T.H.: Tak, coś w tym stylu. A: Wiele podróżowałeś - mógłbyś nam powiedzieć, czy masz swoje ulubione miejsce na świecie i w Finlandii? T.H.: W Finlandii? Zdecydowanie Laponia. To moje ulubione miejsce na całym świecie. Dużo podróżowałem, ale jeszcze nie udało mi się znaleźć niczego tak pięknego i spokojnego, jak fińska Laponia. Mamy taką tradycję z Tonym Kakko z Sonata Arctica - przynajmniej raz w roku robimy jedno-dwutygodniowe wypady do lasów - takie z plecakiem i namiotem. Ponadto poleciłbym Kitee - to miasto, z którego pochodzę. To naprawdę najlepsze miejsce w jakim można żyć. A: To Karelia, prawda? T.H.: Karelia, tak, wiecie chyba wszystko! (śmiech) A: Byliśmy w Finlandii raz bądź dwa. T.H.: Naprawdę?! Gdzie byliście? A: Jyväskylä, Helsinki, Turku, Tampere, Vaasa, ale chcemy zrobić sobie wycieczkę samochodem dookoła Finlandii korzystając z jokamiehen oikeus (śmiech). Weźmiemy namiot, drugi samochód pełen jedzenia i w drogę do Laponii! T.H.: Kiedy chcecie tam pojechać? A: W lecie. T.H.: Fajnie! Przyjedźcie do Kitee! Byliście już w Karelii? A: Nie, jeszcze nie. T.H.: No co Wy!!! Musicie tam przyjechać.... jest bardzo ładna.... A: Tak, wiemy, że to kolebka Kalevali. T.H.: Zgadza się! | | A: Ok, a teraz rzecz, o której chciałoby się dowiedzieć wiele osób - mieliście koncert w Katowicach 2 lata temu i... T.H.: Mieliśmy?! Nie, nie mieliśmy, mieliśmy mieć :) A: Naprawdę?!... Widzieliśmy informację o trasie koncertowej –17.08.2002. T.H.: Tak było zaplanowane, ale niestety zbiegło się to wizytą Papieża, więc odwołano koncert (śmiech) A: Czy możemy zatem spodziewać się koncertu? T.H.: Jest to w trakcie ustaleń....... A: Niedługo będziecie mieć trasę po Stanach, więc prawdopodobnie po niej? T.H.: Możliwe, mamy bardzo napięty harmonogram, więc najpóźniej w 2005 roku. A: A teraz trochę bardziej odjechane pytanie od czytelniczki: jaką masz melodię w telefonie komórkowym? (śmiech). Pewnie nikt Cię o to jeszcze nie pytał? T.H.: Nie, nikt, ale tak naprawdę (wyjmując i sprawdzając swój telefon) nigdy nie wydaje dźwięków, ma włączoną jedynie wibrację... nienawidzę tego “tidu tidu”;) A: To jest równie odjechane (śmiech) - utwór Wishmaster był zainspirowany serią Dragonlance... T.H.: Dragonlance i Tolkienem i całą resztą... A: Czy masz swoją ulubioną postać z Krynnu? T.H.: Skąd?! A: Krynn... T.H.: Aaa, tak. Tasselhof, ten niski gość... A: A Raistlin Majerie? T.H.: Raistlin Majerie to też fajna postać. A: Kreatywność naszych czytelników jest naprawdę...(śmiech) T.H.: Jest genialna, macie może więcej takich pytań?? Takie są najfajniejsze! (śmiech) A: Hmmm... masz naprawdę piękny makijaż. Ile czasu go robisz? T.H.: Maksimum 5 minut. A: Ok, jeszcze nasz fotograf chciałby się o coś spytać... fotograf:) : Nie znam za bardzo muzyki Nightwisha, ale jestem muzykiem klasycznym i chciałbym wiedzieć, czy inspirujesz się muzyką klasyczną pisząc swoje utwory? Może Sibelius bądź Mozart? Czy jest to po prostu próba zebrania instrumentów klasycznych? Jak to robisz? T.H.: Sedno sprawy tkwi w tym, iż grałem na klarnecie i pianinie przez 12 lat, więc możesz sobie wyobrazić, że mam tego już dość. A: Pewnie Tarja ma większy związek z muzyką klasyczną? T.H.: Tak, podobnie jak nasz gitarzysta Emppu. A: Pytam, ponieważ grałem 6 lat na skrzypcach i 7 lat na saksofonie. T.H.: Jakim saksofonie? A: Altowym. T.H.: Ja grałem na tenorowym (śmiech) | | |  | A: Jeszcze jedna rzecz – Czy mógłbyś napisać jakąś dedykację po fińsku dla nas? T.H.: Po fińsku? Oczywiście!
Po chwili...
A: A na koniec... mały gest polskiej gościnności (wręczając 0,75 l Żubrówki :)))) T.H.: Ok!!!! To jest najlepsza gościnność jaką widziałem!!! (śmiech) A: Piłeś już to kiedyś? T.H.: Nie, ale spróbuję teraz! A: NIEE!!! Najlepsza jest z sokiem jabłkowym! T.H.: ?? A: Ale oczywiście, możesz wypić ją teraz... T.H.: Super......Jest naprawdę dobra!!! A: Jakiś czas temu do Warszawy przyjechała grupa studentów z Seinäjoki i stwierdzili, że Żubrówka to najlepszy polski alkohol... T.H.: Jest bardzo dobra! A: Czy masz jeszcze jakiś wywiad po naszym?! (śmiech) T.H.: Tak, jeszcze jeden... Sądzę, że muszę się z nim trochę pospieszyć;))) (śmiech) A: Tuomas, dziękujemy bardzo za wywiad!!! Do zobaczenia w Empiku! T.H.: Dziękuję Wam bardzo!!! Chciałbym, żebyśmy mieli więcej czasu!!! | W Empiku Megastore, 14-15.20 Kiedy zawitaliśmy do Empiku, właśnie zaczęła się tworzyć kolejka niecierpliwie czekająca na Tuomasa. Tuomas pojawił się około godziny 13.30 i po udzieleniu, krótkiego wywiadu Ince gdzieś w mrocznych zakątkach sklepu, wrócił i siedząc za stolikiem rozpoczął rozdawanie autografów na plakatach, płytach i temu podobnych... Wydawał się być trochę zakłopotany w momencie pisania dziwnych polskich imion, bądź kiedy otrzymał różę od pewnej dziewczyny:) Gdy rozdawanie autografów dobiegło końca, nastąpiła mini sesja zdjęciowa z przedstawicielami Empiku, Mystic Production i Aurinko. Tradycyjnie, jak to w Empiku bywa, Tuomas wybrał sobie płytę ze sklepu i oddalił się w nieznanym nam kierunku.
Wielkie dzięki dla: Doris Jarek z Mystic Production Oraz oczywiście: Tuomas Yötoivelta :))) Kiitos kaikista!!!! Dziennikarze: szpieg pikku myy sirkka
Fotografowie: mestari sirkka
|