kFINtesencja tego, co fińskie - strona o Finlandii i języku fińskim


 

Start Relacje Podróże tst i sirkka w Finlandii (pl)
niedziela, 20 maja 2012
tst ja sirkka Suomessa 30.01-8.02 2004 - czyli przewodnik po fińskich barach, pubach i klubach;) PDF Drukuj Email
Wpisany przez sirkka   
Poniedziałek, 02 Maj 2005 21:30
Tervetuloa Suomeen No tak, zawsze twierdziłam, że nie ma to jak odpowiednio się ustawić, tyle mogę powiedzieć...dzięki temu, że pilkku pojechała do Vaasy roboten machen i przy okazji jakiś tam doktorat robić, dwie osóbki na tym w lutym skorzystały i się do Finlandii wybrały...no, oczywiście również po to, żeby czcigodną w/w kropkę vel przecinek odwiedzić;) Tak więc poniżej znajdziecie opis tego, co w Vaasie, Seinäjoki tudzież w Helsinkach zobaczyliśmy, choć generalnie warto by było ten reportaż nazwać raczej: czego nie zobaczyliśmy, ale o tym później ;)

Jeszcze gwoli wyjaśnienia: ponieważ ta relacja pisana jest przeze mnie, znajdzie się tu głównie opis wszystkich barów, klubów i barów w których dane nam było gościć ;)

Zacznijmy chronologicznie od miasta o nazwie Seinäjoki, czyli:

Maraton po fińskich klubach

Znaleźliśmy się tam przez tzw. przypadek, jako że w grudniu do Wawy przyjechała grupa fińskich studentów, z którą się „zaprzyjaźniliśmy” ;) A ponieważ Seinäjoki (tam mieszkają i studiują) leży o rzut beretem od Vaasy, tak więc silną grupą trzech osób: pilkku, sirkka i tst (sirkka pozdrawia Beatę i jej wild life :P) stawiliśmy się tam dnia 30.01.

Sauna Time Finowie zachowali się niezwykle gościnnie Seinäjoessa zapewniając nam spotkanie z fińskim jadłem, piciem i sauną w ichniejszej Polibudzie, tak więc zabawa była przednia. Po godzinie 24tej szkołę należało opuścić, i wszyscy udaliśmy się do Minibaari (Torikatu 9) – mały, przyjemny pub, piwo po 4€, siideri niestety nie kojarzę, bo nie piłam.

Nie ma się co o tym barze rozpisywać, bo nie był jakiś super szczególny, więc przejdę do następnego: po Minibaari przenieśliśmy się na chwilę do klubu „Pub 6-0” (Kalevankatu 2) – wstęp gratisowy, szatnia też, z tego co pamiętam klub mieści się w jakichś podziemiach, w każdym razie schodziło się w dół po dość długich schodach. Tam też po raz pierwszy mieliśmy przyjemność skosztować Salmiakki Kossu ;) Muzyka –najprawdopodobniej przekrój hitowy, lata 80-90, ale mogę się odrobinę mylić (sprawdźcie, co napisał tst, on Kossu nie pił ;) Tam też mieliśmy okazję ujrzeć, jak to fińska młodzież się bawi: pełno potłuczonego szkła dosłownie wszędzie ;)

Ale i tak było sympatycznie (pozdrawiam Kossu ;) A na samym końcu resztkami sił doczołgaliśmy się jeszcze do klubu o nazwie Duuni (Kauppakatu 12) – tu już za wstęp trzeba było płacić (5€) i szatnia płatna również (1€,'), klub dwupoziomowy – na pierwszym można było sobie spokojnie usiąść, wypić i pogadać, na poziomie niższym fińska młodzież podrygiwała w rytm przeważnie fińskich hitów, ale bez problemu można było znaleźć miejsca, gdzie uraczyć się można było napojami bez- i alkoholowymi.

od lewej: Kirsi, Tapsa, Anna, Patse, Kari, sirkka od lewej: tst, Kirsi, Taija, Kari, Tapsa i Patse (z tyłu,'), Anna, Jussi ein Bruderschaft – pilkku i Tapsa, z lewej kawałek Jussiego, z tyłu kawałek Anny, na dole kawałek Kirsi ;)
Po istnym maratonie ok. godziny 3 rano porozchodziliśmy się do naszych gospodarzy – nie wiem, jak to u tst wyglądało, ale nas Anna uraczyła jeszcze przed snem polskim Krupnikiem i fińską Tervą (fuj!) i gdzieś koło godziny 4 poszłyśmy z pilkku spać. Jak też można było się domyślić wszyscy powstawali około godziny 12 z hakiem, po krótkim śniadanku pozwiedzaliśmy jeszcze trochę Seinäjoki (polecam b.fajną kawiarnię Palaveri -przytulne miejsce, można się tu napić gorącej czekolady tudzież kawki i obejrzeć fotki fińskich prezydentów :)). No i tak oto pod wieczór zakończył się nasz pobyt w Seinäjoki... buu... Podziękowania

Ale długo się nie smuciliśmy, bo wkrótce nadeszła pora na

Podbój Vaasy

Generalnie co do samej Vaasy to nie mogę zbyt dużo powiedzieć, pomimo tego, że byliśmy tam przez tydzień;) Miasto fajne, zbudowane podobnie do np. Tampere – główna ulica jest rozdzielona pasem drzew. Blisko do morza, które wyglądało fantastycznie (zamarznięte :D)
Kilka marketów (K-market, Mini-mani itp.,'), centrum handlowe, oczywiście rynek z pomnikiem na środku...itp, itd. NATOMIAST to, co widzieliśmy, to kilka klubów w Vaasie, o których poniżej :)

zamarznięte morze w Vaasie blessed be czyli sirkka robi fotę
Rednex czyli gorące rytmy w zimnej Finlandii sirkka, tst i Erik vel Ville Valo We wtorek pilkku zabrała nas do klubu Oliver’s Inn - (Kauppapuistikko 8) Odbywała się tam impreza, w której przeważającą ilość stanowili szwedzko-języczni mieszkańcy miasta („nooo, we don’t speak Russian, goddamit!!!! ;)))) Klub sympatyczny, klimatowy, z dość małym parkietem jak na ilość osób przebywającą w środku, ale za to z koszmarnymi kolejkami przed wejściem... ale, jakby nie wyszło, z klubu wyszliśmy z nowymi znajomościami, a dokładnie jedną nową znajomością w postaci Erika: Fina-muzyka, który kojarzył nam się z Ville Valo... ale o tym za chwilę;) Jesteś piękna i...

Nos księdza i Ville Valo

Środa była dniem Papin Nenä (Hietasaarenkatu 14) – ale zanim się tu dostaliśmy gościliśmy jeszcze przez czas jakiś u wyżej wspomnianego Erika alias Ville Valo: urządził małe party w swoim asunto, zaprezentował nam kilka swoich projektów (patrzcie: video) Erik i znowu Erik i powalił co po niektórych swoim make-up’em ;)... ale ale, wracając do Papin Nenä: tu również mi się podobało, styl a’la gotycki i również fajny klimacik, ale tylko w pierwszej części klubu. Na ścianach królowały malowidła (niekoniecznie) typu kościelnego, niektóre mniej, niektóre bardziej grzeczne ;) Natomiast najfajniejsze w całym klubie były okna – super wielkie witraże :D A pan DJ miał swoją DJ’kę ulokowaną w czymś w rodzaju ambony :D Parkiet niezbyt duży, ale wystarczający, odgrodzony barierką, bar dobrze zaopatrzony. Do Papin Nenä mam ogólnie rzecz biorąc sentyment wielki, jako że tam po raz pierwszy spróbowałam „White Russian”–„Valkovenäläinen”, i „Ville Vallaton”, co w dowolnym tłumaczeniu oznacza „Dennisa Rozrabiakę”, a także dowiedziałam się, że sesję mam do przodu ;) HIMself

Papin Nenä i jedno z okien pilkku, tst i Erik w Papin Nenä

Druga część Papin Nenä była już o wiele mniej reprezentatywna, wyglądało to raczej jak jakaś suterena...kilka foteli i stołów, tradycyjnie jakieś automaty do gry...niee, pierwsza zdecydowanie lepsiejsza...Ale ogólnie całość na plus, choć za wstęp i szatnię trzeba było płacić (wstęp 2,5€, szatnia bodajże 1-1,5€)....

Irlandzka Zagłada

a to już DOM Czwartek to już dzień odrobinę spokojniejszy, jako że nie byliśmy w żadnym klubie – tym razem „zaliczyliśmy” bar DOM. Ale zanim do DOMu w trójkę (a właściwie w piątkę) dotarliśmy, udało mi się skosztować niezwykle smacznego piwa w jednym z irlandzkich pubów - O’Malley’s (Hovioikeudenpuistikko 18)...tzn. piwo było w sumie normalne, ale za cenę 6€!!!!!!! muszę powiedzieć, że było wręcz genialne, niespotykane i w ogóle ;))) Tym bardziej, że kupowałam je 4 razy....khem...;) Nawet nie będę przeliczać na złotówki ;)) Generalnie kolejny pub urządzony z gustem, dość spory, i jak na irlandzki przystało w wystroju przeważało drewno i kolor zielony;) Ale pobyt w pubie miło wspominam, nie wiem tylko dlaczego na drzwiach do damskiej toalety zamiast kółeczka tudzież kobitki jest głowa owcy...hmmm...

słodka fota słodkich Polek ;) mocna grupa w DOM: Tapsa, sirkka, pilkku i Erik, tst robi fotę
Potem nadszedł czas na DOM – bar z zewnątrz a także zaraz po wejściu sprawia wrażenie całkiem fajnego – następny klimatowy pub, mieszczący się w podziemiach, świeczki, malowidła na ścianach (DOM jest tuż obok Papin Nenä) i tak jak w przypadku PN druga sala wyglądała już o wiele gorzej, rzec by można nawet było: obskurnie...jakby z rur polała się po ścianach rdza... no niestety, bardzo lubię ciekawy design w klubach, ale tego akurat nie zrozumiałam ;)) Ale na szczęście w tej drugiej salce posiedzieliśmy dość krótko, bo w naszym gronie (nasza trójka + 2 Finów: Erik i Tapsa) było 4 palaczy, więc nastąpiła szybka ewakuacja do sali pierwszej... DOM wspominam również niezwykle miło, najbardziej z powodu tego, że w pewnym momencie poleciały dwie płyty Type O Negative ;)) Jeśli chodzi o cennik: wstęp bezpłatny, szatni nie ma, natomiast cider kosztował 2,5€ a piwo albo 2,5€ albo 3€. Innych napojów nie pamiętam, przyznaję się bez picia... tfu, bicia ;))

wieczorne rozmowy pilkku i Erika w DOM

Spokojna Końcówka

kolejny widok na Vaasę stara fabryka w drodze do domu pilkku
Piątek był dość dziwny, jako że cały dzień upłynął nam na lenistwie, odsypianiu poprzednich imprez (w końcu) a także na pakowaniu się (wyjazd z Vaasy do Helsinek – 9 rano (mój boshe!). Ale kolega Erik okazał się mieć duży wpływ na kobiety i wyciągnął nas pod wieczór w dwa miejsca (tst już padł system i nie chciał z nami nigdzie chodzić) – pierwszym z nim był „Club 25” (Raastuvankatu 25) w którym to odbywał się koncert fińskich zespołów rockowych, takie granie do kotleta prawdopodobnie, bo niestety do środka w rezultacie nie weszliśmy z powodu nieporozumienia co do ceny biletu (choć jak zobaczyłam gościa obsługującego szatnię... byłam gotowa wejść za każdą cenę ;)) Tak więc z klubu Erik poprowadził nas do baru o nazwie „El Gringo” (Hovioikeudenpuistikko 15) – jedna salka, ale sprytnie rozdzielona słupem, śmieszny sposób rozmieszczenia siedzeń pod ścianami-równolegle do nich; bar raczej do posiedzenia i pogadania. Szatnia płatna bodajże 1 lub 1,5€. I to tyle, nie posiedziałyśmy tam długo, bośmy już zmęczone były.

Loose, Praha i Tavastia:)

No i nadeszła sobota –co prawda odlot do Wwy mieliśmy w niedzielę, ale ponieważ w naszym gronie był maniak szwedzkiej Katatonii (JA!!! JA!!! ;) a zespół ten akuratnie w sobotę miał koncert w Helsinkach (och ach :)))) więc stwierdziliśmy, że jedziemy tam wcześniej, pozwiedzamy miasto i na koniec jeszcze poimprezujemy. Do Helsinek dotarliśmy około godziny 16tej, zimno było okrutnie, gorzej niż w Vaasie...coś tam połaziliśmy po mieście (biedny tst, jego pobyt w Hlkach był żałośnie krótki ;) –pomimo faktu, że było chłodnawo, polecam zwiedzanie miasta w zimowy wieczór...bajka!!! Malowniczo wyglądało super granatowe niebo i biały śnieg, a już szczególnie cudnie zamarznięte morze!!!

kto zna przyśpiewkę?! ;) Fota especially for szpieg Helsinki lub coś wymyśl po prostu ;) wymyśliłem - zamarznięte morze :P
Ale jak już mówiłam: długo nie łaziliśmy i wkrótce uderzyliśmy do pierwszego baru, coby się ogrzać i moją koleżankę, Heidi, spotkać. Barem tym okazał się być “Praha”, zaraz obok słynnego “Zetora” i “Vanhy”...w barze “Praha” poczuliśmy się dość swoisko, bo wystrój wnętrza obfitował w wiele tabliczek z różnymi czeskimi napisami...w końcu jakiś cywizilowany język ;) Natomiast jak przystało na czeski bar, piliśmy w nim fińskie piwo, bo ceny czeskiego przyprawiły nas o zawrót głowy (nie to, że fińskie było jakoś szalenie tanie...po prostu już się do tamtejszych cen przyzwyczailiśmy...buuu, piwo w O’Malley’s za 6 euro!!!!)

Potem nastąpiła ewakuacja do baru “Loose” przy Fredrikinkatu 34- właściciele lokalu znają kilka lokalnych zespołów, m.in. HIM i the Rasmus, co też można było zauważyć oglądając foty na ścianach. Bar był ogólnie w porządku, duży wybór ciderów (choć truskawkowy tam nie był zbyt smaczny :( , ale miał jedną wadę: jedna toaleta damska i jedna męska...w pewnych momentach tworzyły się ciekawe kolejki, ale w sumie można było sobie ciut pogadać, niekoniecznie po angielskiemu ;) Heidi, sirkka i tst w barze Loose sirkka i tst w barze Loose

W Loose posiedzieliśmy dłuższą chwilkę aby po godzinie 20tej przenieść się w miejsce docelowe – klub Tavastia (Urho Kekkosenkatu 4-6) – występowały tam trzy zespoły: Before the Dawn, drugi ;) i Katatonia oczywiście :)))) Nie wiem jak pilkku i tst, ale ja byłam bardzo kontenta i w ogóle wniebowzięta i w ogóle ;))) A na koniec jeszcze fota gitar zespołu... och ach ;))) Dali czadu chłopcy, a i publiczność dopisała... i jak zwykle po imprezie mnóstwo potłuczonego szkła na parkiecie ;)) No i cóż...po koncercie, ok. godziny 2 z hakiem, należało się ewakuować...dla zainteresowanych dodam, że dworzec kolejowy jest czynny od godziny 5 rano, tak więc noc można spokojnie przesiedzieć w pobliskim McDonaldzie... to, co się tam działo, przechodzi ludzkie pojęcie, ale o tym może innym razem...

Katatonia Tavastia Klubi Katatonia rulez
wielkie pożegnanie Eh, no i tak wyglądał nasz pobyt...Wbrew pozorom nie łaziliśmy tylko po barach, pubach i klubach, również jak przystało na studjentów byliśmy w dwóch (!) bibliotekach i podziwialiśmy architekturę;))) Ale myślę, że na bardziej szczegółową relację co do tej części wyjazdu musicie poczekać jeszcze chwilę, aż tst się zmobilizuje i zachwyci was relacją ze swojego punktu widzenia ;)) Także, cóż mogę powiedzieć: BOSKO BYŁO, ni mniej, ni więcej...choć proszę o więcej :P

sirkka

Podziękowania większe i największe:
  • Dla PILKKU naszej drogiej, za to, że mogliśmy do niej przyjechać, że nas ugościła i wysłuchiwała przez ponad tydzień naszych jęków ;)
  • Dla ekipy fińskiej w składzie: Tapsa (główny organizator,'), Anna, Kirsi, Patse, Jussi, Kari, Sanna, Taija, Antti i Pekka i ponownie dla Tapsy i Anny za noclegi :)
  • Dla pilkku
  • Dla Erika ;)
  • Dla Vanessy i Emily (współlokatorki pilkku,'), że nas dzielnie zniosły
  • Dla pilkku
  • Dla Finnairu, że poskąpił w żarciu, ale za to miał full Coca-coli i Lakki ;)
  • No i nie zapomnijmy o pilkku!!! ;)))
  • Dla Anny, za Salmiakki Koskenkorvę ;)
  • A także o pilkku (już wspominałam?!)
  • Ponadto sirkka dziękuje pilkku i tst za to, że z nią wytrzymali (życie to masakra ;)
  • I sirkka dziękuje też Nordei, że nie skasowali jej konta po pobycie w Finlandii (deebet ;)
  • No i jeszcze podziękowania dla Beaty za „ciekawą” w przeżycia podróż do Finlandii ;P (just kidding ;)) Love Ya, bejb!!! ;)
  • I na koniec DLA PILKKU!!!!!!! Rakastamy Cię w ogóle i w szczególe :)))
Bosh...aż mi się łezka w oku zakręciła na myśl tych wspomnień...bu...

Zdjęcia: archiwum własne + archiwum wypasionej cyfrówki tst :)
Copyright itd

Miś Borys

pilkku

Placki :)


komentarz od pilkku:

1. pilkku dziekuje za odwiedziny i liczy na nastepne (btw - wczoraj ogladalam mieszkanie do wynajecia, z wielkim living-roomem, kurcze, od razu pomyslalam, ze mielibyscie gdzie spac:)))
2. jestem pod wrazeniem szczegolow jakie sirkka zapamietala z wszystkich knajp! Az w ostatni weekend polazlam do Papin Nena i faktycznie jest tak, jak opisala.. Bravo Sirkka, czyzbys nie pila w Finlandii???
3. Wakacje, wakacje i czas na letnie festiwale (w Vaasa bedzie Europe i 69Eyes:)))
4. co do Twoich jekow cosmy je przetrwali, to tylko dlatego, zes ich nie produkowala:P
5. No i wiadomosc roku - Piekny vel Erik zyje:))

Wasza pilkku:)

Zmieniony: Sobota, 17 Grudzień 2005 20:36
 

Forum Forum
linki fińskie Linki
Pogoda w Finlandii Pogoda w Finlandii
Typowanie fińskich skoków Typowanie skoków
Słownik polsko-fiński Słownik polsko-fiński

O Aurinko O nas
Kontakt Kontakt

 

Copyright © 2012 Aurinko - Finlandia i język fiński
aurinko.net.pl | Kontakt | Forum | Mapa witryny