kFINtesencja tego, co fińskie - strona o Finlandii i języku fińskim


 

Start Relacje Wywiady Jyrki69
niedziela, 20 maja 2012
Wywiad z Jyrki69 z The 69 Eyes PDF Drukuj Email
Wpisany przez Aurinkotiimi   
Poniedziałek, 02 Maj 2005 23:10
Wieczorem 4 lipca na deskach Proximy można było zobaczyć gotycki The 69 Eyes. Po wielu trudach i po pokonaniu wielu przeszkód udało się nam przeprowadzić wywiad z Jyrkim69 - wokalistą zespołu.

Aurinko: Witamy w Warszawie. Jak wrażenia po koncercie?
Jyrki69: Było naprawdę fajnie - bardzo podoba mi się ten klub, brzmienie też było dobre. Cały koncert przypominał mi trochę imprezy z lat 80. Wydaje mi się, że był to całkiem miły rock’n’rollowy show. Pomimo tego, że nie było o nim tak głośno, myślę, ze było ok.

Jyrki A: Jak wspominasz przedwczorajszy występ na Masters of Rock?
J69: Faktycznie, jesteśmy w trakcie małej trasy koncertowej. Obejmuje ona: Czechy, Słowację no i Polskę. To kraje, w których nigdy nie graliśmy, a przecież mamy tu fanów...

HMG: Słyszałam, że lubisz komiksy. To prawda?
J69: Tak, oczywiście. Moim ulubionym jest...
HMG: „Sandman”?
J69: Też, ale chyba najbardziej lubię „Spidermana”. „Spiderman” ukazał się w Finlandii jakieś 20- 25 lat temu. Teraz w fińskim „Spiderman Magazine” będzie moja własna kolumna… Komiksy są częścią mojego życia, bardzo łącza się z tym, co robię.

HMG: Wróćmy na chwilę do „Sandmana”. Wolisz Neila Gaimana jako pisarza, czy jako twórcę komiksowego?
J69: Z „Sandmana” najbardziej podoba mi się epizod ze Śmiercią… Szczerze mówiąc to trudne pytanie, obecnie czytam kilka książek na raz. Podczas tej trasy wziąłem się za „Amerykańskich Bogów”. To świetna książka, choć jeszcze jej nie skończyłem. Mam nadzieję, że wkrótce doczekamy się adaptacji filmowej i wtedy porozmawiamy.

HMG: No właśnie… Która adaptacja komiksu jest najlepsza? Czy jest to „Kruk”?
J69: Tak, ta adaptacja jest naprawdę dobra, ale jest jeszcze „Daredevil”. Ten komiks był bardzo popularny w latach 80., mam jego oryginalne wersje. Bardzo podobała mi się ekranizacja „Daredevil”, byłem z niej bardzo zadowolony. Nie widziałem jeszcze filmowej wersji „Hellboya”, ale podejrzewam, że będzie niezła.
HMG: Jak myślisz, dlaczego „Kruk” jest tak magicznym filmem?
J69: O tak, jest w nim wiele magii i tajemnicy… Zarówno w samym filmie, jak i tym, co się działo dookoła niego.
HMG: Czy nie wydaje Ci się, że można w tym wypadku mówić o „mentalnej nekrofilii”? W końcu Brandon Lee zginął na planie...
J69: No tak... Tak naprawdę jest wiele rzeczy związanych z tym filmem. Nie wiem czy widzieliście film „The Misfits” z lat 60. z Cliffem Montgomerym, Marylin Monroe i Clarkiem Gable. To także kultowy film, choć aktorzy, którzy w nim grali już dawno nie żyją.
Tajemnice zawsze przyciągały ludzi. O „Kruku” można rozmawiać wiele razy i za każdym razem dochodzić do nowych wniosków. Szczerze mówiąc, kiedy zobaczyłem obraz po raz pierwszy byłem trochę rozczarowany. Znałem już komiks i film nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia. Pomyślałem, że to tylko kolejna amerykańska produkcja, podobna do reszty. Ale tak samo było z filmem „Lost Boys”. Gdy oglądałem go po raz pierwszy, tak jak wszystkie nastolatki spodziewałem się więcej seksu, dragów i rock’n’rolla. Teraz uważam, że jest świetny.
HMG: Czy nie wydaje Ci się, że jest to troszeczkę... kiczowaty film?
J69: Och nie, to doskonały obraz! To był pierwszy film o rock’n’rollowych wampirach.

A: Wy też jesteście rock’n’rollowymi wampirami… Czy nazwa zespołu wiąże się z jakąś ideologią?
J69: Nazwa „The 69 Eyes” symbolizuje seks, krew i rock’n’roll, to wszystko. Nie ma w niej żadnej głębi, czy tajemnicy, ale dobrze brzmi i fajnie wygląda. Kiedyś chciałem dopasować do niej jakieś głębsze przesłanie, ale nic z tego nie wyszło.

A: Czy wasze poprzednie płyty inspirowane były muzyką The Ramones?
J69: The Ramones zawsze byli częścią rock’n’rolla, więc na każdej naszej płycie odnajdziecie trochę The Ramones.

The 69 Eyes
A: Wasza ostania płyta nosi tytuł „Paris Kills”. Dlaczego nie „Helsinki Rocks” albo „Warsaw Rulez”?
J69: „Warsaw Rulez” brzmi fajnie. Tak, Warszawa zdecydowanie potrzebuje jakiegoś kawałka, chociaż Joy Division i U2 nagrali kiedyś o niej utwór.
Ale tak poważnie, podczas któregoś pobytu w Paryżu nauczyłem się pić pewien trunek rozrabiany z wodą. Był bardzo mocny... Ścięło mnie z nóg, strasznie się po nim rozchorowałem. Najgorzej było następnego dnia w samolocie... Jeżeli będziecie kiedyś chcieli siebie potorturować, musicie tego spróbować! To zabawna historia, ale potem pomyślałem, że „Paris Kills” to dobra nazwa dla albumu. Gdy zaczniesz się nad tym zastanawiać dochodzisz do wniosku, że Paryż to naprawdę piękne miejsce, które jednak zabrało wielu wspaniałych ludzi.
A: Jesteś uzależniony od Paryża...
J69: Ostatnio byłem tam jakieś dwa lata temu. Teraz mam go serdecznie dosyć. To wspaniałe miejsce, ale widziałem je wystarczająco wiele razy.

A: Jaka będzie nowa płyta? Czy mógłbyś ją porównać z poprzednimi?
J69: Będzie o wiele cięższa. Pracujemy nad nią już prawie półtora roku. Jest lepsza z każdym dniem. To będzie naprawdę rock’n’rollowy krążek. Znajdzie się na nim również troszeczkę smaczków, np. w nagrywaniu materiału wziął udział Max Lilja z zespołu Apocalyptica.
Odpowiedzialność za płytę bierze jej producent – John Lee Michaels, z którym pracowaliśmy już wcześniej. Michaels współpracował z takimi grupami jak Moonspell, Him, Sentenced czy Apocaliptyca, więc jesteśmy spokojni o rezultaty.
„Devils” nie będzie tak delikatna jak poprzednia, znajdziecie na niej dużo ciężkich gitar. Czuję, że to będzie bardzo ważna dla nas płyta. Tak jak „Once” – ostatni krążek Nightwish dla jego twórców. Wszyscy się nim zachwycają. Mam nadzieję, że podobnie będzie z „Devils”, że odkryjemy płaszczyzny nie znane dotąd żadnemu zespołowi gotyckiemu.
HMG: Jakimi kolorami opisałbyś tę płytę?
J69: ...Hm... Chyba czarny i biały chyba najbardziej pasują do naszego nowego albumu. Wszystkie klasyczne koszulki rockowe i gotyckie były czarne i białe, jak np. t-shirty The Misfits. Ta płyta będzie powrotem do symboli rock’n’rolla.

A: Czy na płycie oprócz Maxa pojawi się ktoś jeszcze? Współpracowaliście kiedyś z Ville Valo...
J69: Nie wiem, Ville śpiewał na każdym naszym albumie. Widzieliśmy się dwa tygodnie temu i rozmawialiśmy do późnych godzin nocnych… Możliwe, że dograł jakieś wokale w trakcie tego weekendu.

A: Dlaczego nie śpiewasz po fińsku? Przecież to wspaniały język!!!
J69: Rzeczywiście, nigdy nie śpiewałem po fińsku. Będę musiał spróbować, może kiedyś, pod koniec mojej kariery… Jesteśmy wychowani na amerykańskim rocku. Nie gramy w zespole metalowym, jak wielu naszych przyjaciół. Nasze teksty opierają się głównie na moich doświadczeniach. Na poprzednią płytę duży wpływ miał Paryż, a na nową moja podróż do Afryki.

The 69 Eyes HMG: Nazwaliście graną przez siebie muzykę „goth’n’rollem”. Czy „goth” odnosi się do Waszego stylu muzycznego, a „roll” to Wasz styl życia?
J69: Szczerze mówiąc ten pomysł wyszedł z naszej wytwórni płytowej. Jesteśmy zarówno zespołem gotyckim jak i rockowym.
Kiedy zaczynaliśmy grać na przełomie lat 80. i 90. staraliśmy się ocalić rock’n’rolla, ocalić gatunek grany przez takie grupy jak Backyard Babies, czy The Hellacopters. Teraz staramy się ocalić rock gotycki…
Obecnie większość zespołów gotyckich składa się z dwóch smutnych panów stojących za klawiaturą. W ich muzyce nie ma żadnego rock’n’rolla, żadnego życia, a przecież u podstaw gotyckiego rocka znajdują się takie zespoły jak Sisters of Mercy czy The Cure, które były kapelami rockowymi. Ich członkowie nosili skórzane kurtki, okulary przeciwsłoneczne, grali na gitarach i cały czas imprezowali, byli odjechani. Korzenie tych grup były takie same jak nasze: The Ramones, Motorhead, New York Dolls i oczywiście The Doors.

HMG: Bardzo często starasz się naśladować Presleya i Morrisona. Dlaczego? Czy to Twoja droga do sukcesu?
J69: Może robię to dlatego, ze oni są duchami. The Doors wywarli na mnie ogromny wpływ. Pomimo tego, że staram się oswobodzić od ducha Morrisona, on cały czas do mnie powraca. Presley i Morrison są ikonami rock’n’rolla. Być może naśladuję ich, bo sam też bym kiedyś chciał być ikoną rocka.
Gdy wyszedł singiel „The Lost Boys” pojawiły się głosy, że nie mamy już nic nowego do zaoferowania, że nasza muzyka jest ciągle taka sama: wokale Billego Idola i gitary Motley Crue. Pomyślałem: super!!! W ogóle mi to nie przeszkadza, choć takie ciągłe porównywanie może być troszeczkę męczące… Ale dzięki za komplement!!!
Cała historia z Morrisonem zaczęła się przy „Wasting the Dawn”. Wiele ludzi do mnie przychodziło i rozmawiało ze mną o The Doors, o tym co się stało. Kiedyś, gdy byliśmy w Niemczech, ludzie przynosili mi płyty The Doors do podpisania.
We wczesnych latach 90. byłem w Nowym Jorku, gdzie spotkałem pewną Francuzkę. Kobieta w pewnym momencie zaczęła płakać. Powiedziała, że w ‘74. widziała w Paryżu ducha Morrisona. Nie wiem dlaczego podzieliła się tym właśnie ze mną... To jest chyba tak jak z wampirami… Ludzie przychodzą do mnie, żeby o nich porozmawiać, bo wiedzą, że się nimi fascynuję. Więc ja mówię więcej i więcej, rozwijam te historie, żeby zobaczyć, dokąd nas doprowadzą.

HMG: Niedługo będzie w Warszawie koncert The Doors z Ianem Asburym jako wokalistą. Co myślisz o takim połączeniu?
J69: Nie widziałem jeszcze żadnego koncertu w tym składzie, ale myślę, że będzie ok. Miałem wprawdzie bilety na paryski show w grudniu, ale nie pojechałem na niego. Nawet nie pamiętam dlaczego…
Trzy lata temu byłem natomiast w Paryżu na małym przyjęciu z okazji 30. rocznicy śmierci Morrisona… chociaż słowo przyjęcie nie jest najlepszym określeniem. Pokazywano tam film „Highway” zrobiony przez Morrisona… W każdym razie Ray Manzarek był pełen życia, pełen energii gdy grał „Riders on the storm”, czy „Light my fire”. Wydawało się, że pomimo tego, co się stało, ma dalej chęć i energię występować na scenie. To wspaniałe, że dalej ma w sobie dawnego ducha.

A: Obecnie muzyka z Finlandii jest bardzo popularna. Takie zespoły jak Sentenced, Him czy Nightwish odnoszą sukcesy w całej Europie. Co sądzisz o ekspansji fińskiego rynku muzycznego?
J69: To się zaczęło pięć lat temu i tych zespołów jest coraz więcej. Ostatnio pojawiło się dużo grup glam rockowych, które grają jak wczesne The 69 Eyes, to miłe. Myślę, że niedługo o nich usłyszycie.

A: Czy jest jednak jakaś grupa, której nie lubisz, która nie zasługuje na taką popularność? Może... The Rasmus?
J69: Nie….Oni wszyscy są naszymi przyjaciółmi. Każda z tych grup ma coś do zaoferowania. Fajnie, że wreszcie nastąpił jakiś przełom.

The 69 Eyes
HMG: Przykładacie dużą wagę do swojego wyglądu. Czy nie boicie się syndromu Beli Lugosiego (aktor, który grał Drakulę; uwierzył, że naprawdę jest wampirem i spał w trumnie – przyp. MDM)? Nie myślałeś nigdy o spaniu w trumnie?
J69: Nie, wszystko jest w porządku. Chociaż czasem możesz stać się więźniem swojego image’u. Oczywiście mam czarny garnitur, ale mam też garnitury w innych kolorach. Ktoś może poczuć się rozczarowany, no trudno… Prędzej czy później każdy z nas stanie się częścią stworzonego przez siebie wizerunku... Lubię ten klimat i w ogóle mi to nie przeszkadza.

HMG: Na dzisiejszym koncercie było wiele dziewcząt w lateksowych gorsetach lub przezroczystych bluzeczkach… Co jest fascynującego w dziewczynach noszących czarne firanki?
J69: To trochę dziwne, interesuję się nimi już od lat 80. Myślę, że są to stworzenia zafascynowane moją osobą. To urocze...

Wywiad: Magda, Jyrki, Ola, sirkka i szpieg Podziękowania dla:

Magdy Dunin-Markiewicz i Oli Głuchowskiej z HMG za współpracę:)
Jarka Karczmarczyka z MMP

Zmieniony: Sobota, 17 Grudzień 2005 19:51
 

Forum Forum
linki fińskie Linki
Pogoda w Finlandii Pogoda w Finlandii
Typowanie fińskich skoków Typowanie skoków
Słownik polsko-fiński Słownik polsko-fiński

O Aurinko O nas
Kontakt Kontakt

 

Copyright © 2012 Aurinko - Finlandia i język fiński
aurinko.net.pl | Kontakt | Forum | Mapa witryny