|
Wpisany przez printemps
|
|
Czwartek, 15 Grudzień 2005 20:37 |
|
Relacja z koncertu Stratovariusa - 4 grudnia 2005, Berlin Huxley's Neue Welt.
|
Nie jestem zbyt wielką fanką Stratovariusa. Na koncert jechałam raczej jako ‘osoba do towarzystwa’ (a ze mną dwóch maniaków) a zarazem z wielką chęcią, gdyż była to dla mnie kolejna możliwość zobaczenia następnego fińskiego zespołu.
Stratovarius to zespół już światowej klasy, ale pomimo tego nie był tego dnia gwoździem całego przedstawienia. W Niemczech wystąpił jako support przed bardziej lubianym szwedzkim zespołem Hammerfall’em.
|
|
Naszą małą grupką do Berlina dotarliśmy o godzinie 17 (3 godziny przed rozpoczęciem koncertu,'), z auta wysiedliśmy na ulicy gdzie miało być miejsce spotkania, ale zanim znaleźliśmy wejście okrążyliśmy cały budynek. Pod drzwiami wejściowymi, ku naszemu zdziwieniu wcale nie spotkaliśmy rzeszy mrocznych fanów metalu ;) Stanęliśmy niedaleko od drzwi i czekaliśmy na ich otwarcie do godziny 19. Nie liczyliśmy na miejsca przy barierce, nie mając biletów a jedynie voucher’y martwiliśmy się, że będziemy musieli długo czekać na ich wymianę, ale wszystko odbyło się dosyć szybko.
|
Na pierwszym piętrze była szatnia, gdzie zostawiliśmy nasze płaszcze i szybko poszliśmy do sali, gdzie miał się odbywać występ. Pomimo naszych wcześniejszych obaw udało się nam stanąć mniej więcej w trzecim rzędzie od barierki (później ta odległość się zmniejszyła,'), jednak nasza koleżanka przepchała się pomiędzy stojącymi i zajęła miejsce przy samej barierce, co zaowocowało tym, że złapała pałeczkę perkusisty.
|
|
Koncert rozpoczął się z piętnastominutowym opóźnieniem o godzinie 20:15. Stratovarius rozpoczął swój występ piosenką Hunting High And Low. Show rozkręcił się na dobre. W trakcie jednej z piosenek na scenę wtargnął jakiś facet z turbanem na głowie i czerwonych ‘amerykańskich kalesonach’ z wiaderkiem w reku i zaczął czymś rzucać w publiczność. Moje pierwsze skojarzenie – kostki lodu – absurdalne ;) Te moje ‘kostki lodu’ okazały się przypinkami na plecaki i bluzki z logo Stratovariusa. Miałam ich aż 6! Ale do domu wróciłam tylko z 3 sztukami. Motyw się powtarzał, więc oddałam zdobycz ludziom stojącym obok mnie.
|
|
|
Zespół dał całkiem dobry występ, podobało się mi, chociaż dźwięk był kiepski, chwilami w ogóle nie było słychać śpiewu Kotipelto. Nie mam też żadnego porównania, gdyż był to mój pierwszy koncert Stratovariusa. Osoby mi towarzyszące określiły go jako ‘dobry’, nie było to ich pierwsze spotkanie ze Stratovariusem.
|
Największe wrażenie wywarł na mnie wokalista, osoba bardzo energiczna. Cały czas biegał po scenie, rozmawiał z publicznością (o ile było to możliwe;),'), ludzie śpiewali razem z nim. Stratovarius jako zespół może porwać, ale niestety nie rozgrzał do końca niemieckiej publiczności, która z wypiekami na twarzy wyczekiwała wejścia na scenę swoich idoli z Hammerfall’a, ale to juz oddzielna historia.
|
|
|
Monika Rudko - printemps
zdjęcia: Taim & Rapsodia
Pod tym adresem dostępnych jest więcej zdjęć z koncertu w lepszej jakości.
|
|
Zmieniony: Wtorek, 10 Styczeń 2006 20:56 |