Rowerem przez Finlandię: Hanko – Costa Del Sol Finlandii
Wraz ze zmniejszającą sie dawką słońca w Vaasa, dojrzewała w nas decyzja o pogoni za nim na południe. Wybór był jednoznaczny – Hanko. Najbardziej na poludnie wysunięte miasto Finlandii, Costa del Sol, słynące z piaszczystych plaż i urokliwej zabudowy.
O 3.30 rano wraz z naszymi rowerami lądujemy w Nummela, jakieś sto kilometrów od Hanko. Kierowca wielce zdziwiony nasza decyzja, pozostawił nas w środku nocy pośrodku niczego. Cóż było jednak robić kiedy innych pasujących połączeń brak a czasu na wyprawę mało?
Pierwsze 30 km to nieustające pasmo samochodowych komisów. Szrotland:) Po 3 godzinach jesteśmy w Lohja, starym górniczym miasteczku, gdzie chcemy zobaczyć karelską cerkiew i kościół św. Wawrzyńca (jeden z najstarszych murowanych kościołów w Finlandii, będący siedzibą ostatniego przed reformacją katolickiego biskupa). Położny na niewielkim wzgórzu, w parku kościół jest naprawdę ładny. Niestety zamkniety, więc nie mamy okazji obejrzeć znajdujących się w środku malowideł wykonanych by nauczać niepiśmiennych. Wyjeżdżając z Lohja mijamy zabytkowy budynek sanatorium i centrum odnowy, sprzed którego roztacza się piękny widok na całe miasto, oraz stary, drewniny dom - Kassa House.
Tereny przez które przejeżdzamy, to tzw. Królewska Droga (Kuninkaantie,'), najbardziej znacząca droga w krajach nordyckich, pokrywająca się z dawnym szlakiem pocztowym biegnącym z Bergen do Petersburga. Kierując się tą trasą można zwiedzić stare posiadłości, gospody i ruiny zamków m.in. Raseborg, do którego się udajemy.
Malbork to nie jest, ale i tak jest lokalną atrakcją kalsy zerowej. Zbudowany z szarego kamienia zamek, jest odrestaurowany jedynie w części, ponieważ konserwatorzy nie byli pewni jego pierwotnego wyglądu. Postanowiono więc zostawić go takim, jaki przetrwał stulecia. U podnóża zamku znajduje się tani hostel (17 euro za dobę) a w pierwszy weekend sierpnia odbywają się obchody dnia Snappertuny.
Kolejny przystanek na drodze do Hanko to Ekenes (Tammisaari,'), miasto jakże inne od uśpionych miasteczek fińskich! Typowane przez Gustawa Wazę na stolicę kraju i jego główny port, do dziś nie straciło swego żywiołowego charakteru. W wyraźnie zaznaczonym centrum kłębią się tłumy mieszkańców i turystów ponieważ właśnie odbywa się spory targ staroci. W mieście znajduje się dobrze zachowana drewniana starówka i pierwszy w Finlandii deptak handlowy. Miasto wypełniają wszelakiego rodzaju kirppisy (second-handy) i sklepy o kolonialnym charakterze.
Tuż za Ekenes wjeżdżamy na półwysep prowadzący wprost do Hanko. Tego dnia na trasie roi się od motocyklistów pędzących na zlot odbywający się w mieście. Sama droga jest stosunkowo nudna ale Hanko wynagradza w dwójnasób. Miasto jest dawnym luksusowym kurortem i od samego początku przyciagało elitę: bogaą rosyjską arystokrację, koronowane głowy oraz artystów. Zostawili oni po sobie piekne, drewniane wille w stylu przypominające te z „Idioty” Dostojewskiego. Wiele z nich nosi żeńskie imiona więc po mieście można spacerować „szlakiem pięknych panien”. Większość willi została zamieniona w pensjonaty i hotele, więc jest okazja by obejrzeć je także od wewnątrz.
Największą zaletą miasta są piaszczyste plaże otaczające Hanko z trzech stron, co rwumożliwia długie spacery. W kilku miejscach plaża przecięta jest kamienistymi płaskimi wzgórzami, z których rozciągają się przepiękne widoki na morze, port i miasto. Krajobraz przypomina trochę Kretę (ale tylko dla tych, którzy mają wyobraźnię :) ). Na popołudniową kawę warto wybrać się do oddalonego nieco od centrum Domu Czterech Wiatrów – prowadzonego swego czasu przez samego Mannerheima. W czasach prohibicji miejesce to słynęło z serwowanej herbatki z „prądem”, co gromadziło co wieczór głośne towarzystwo. Zakłócało ono spokój przyszłego marszałka, którego letnia rezydencja znajdowała się na sąsiedniej wyspie. Postanowił więc przejąć gospodę i samemu stanąć za szynkiem :) Czasy marszałka przypominają stare fotografie na ścianach kafejki.
Wieczorem, życie miejskie przenosi się z plaż do przystani jachtowej, usianej licznymi kafejkami, restauracjami i pubami. Tam popróbować można lokalnych smakołyków (polecamy restaurację klubu jachtowego Hanko – HSF – nieco droższą ale bardzo smaczną).
Następny dzień spędzamy wyłącznie na plaży, bo przecież po słońce tu przyjechaliśmy.
Relacja i zdjęcia: Marta Miklikowska i Łukasz Spigiel
|