|
Wpisany przez szpieg
|
|
Poniedziałek, 02 Maj 2005 19:03 |
|
Wersja Oficjalna
Wszystko zaczęło się od tego, kiedy dostaliśmy informację od 'naszej wtyki w Ambasadzie' - Uli;) oraz od naszej lektorki pani Leeny-Laajo Szańkowskiej, że Warszawę odwiedzi grupa studentów z Seinäjoen Ammattikorkeakoulu.
Pewnym zbiegiem okoliczności wyszło na jaw, iż owi Finowie (a właściwie co się później na lotnisku okazało, że w dużej większości Finki;) studiują coś z zakresu pedagogiki, psychologii i socjologii, a w pewnym Ursynowskim przedszkolu miał odbyć się dzień fiński. Pani Leena skojarzyła ze sobą te dwa fakty, a my nie czekając ani chwili zdecydowaliśmy się pełnić rolę przewodników po Warszawie.
A w przedszkolu było bardzo sympatycznie - Finowie zorganizowali bardzo ciekawą zabawę dla dzieciaków, które niewątpliwie miały niezłą frajdę...
Na części oficjalnej obecne były osoby reprezentujące Ambasadę Fińską oraz Towarzystwo Polska - Finlandia i oczywiście św. Mikołaj;) Przedszkolaki pokazały m. in. jak się tańczy jenkkę i zainscenizowały Muminki.
Mi nawet udało się znaleźć małą wzmiankę w pewnej lokalnej ursynowskiej gazecie:)
|
|
|
|
Wersja Nieoficjalna
Jak wiadomo z wersji oficjalnej Warszawę miała nawiedzić grupa studentów z Seinäjoki. A mówiąc dokładniej, zawitali na polską ziemię trzeciego grudnia około godziny dziesiątej. Z lotniska udaliśmy się prosto do hotelu Metropol. Jakie było nasze zdziwienie, kiedy to trójka Finów po 6 (tak, tak - sześciu!!) minutach zeszła i oznajmiła, że chciałaby udać się gdzieś na jedno piwo;)
Tak więc udaliśmy się do Antykwariatu, gdzie spędziliśmy kilka miłych chwil głównie na nauce naszego języka: Emppu poprosiła barmana o: '- popielniczka... dziękuję', a Kari pokazywał czego się nauczył: 'Cholera jazna' i 'Nie wiem. Matka wie, matka wie wszystko.' (sąsiadki przy stole obok nie wytrzymały ze śmiechu:)
|
Później była pora na obiad, a ponieważ nikomu nigdzie się nie spieszyło podejrzliwie szybko zrobił się wieczór, a my znaleźliśmy się w miłej knajpie przy rynku Starego Miasta. Tam, między innymi, poznaliśmy grę p.t. 'Swish, boing, bang' :)
Czwartek to właściwie cisza przed burzą. Finowie wybrali się na zwiedzanie Krakowa i Oświęcimia, podczas gdy my mieliśmy chwilkę wytchnienia, aby zająć się swoimi sprawami.
|
|
|
Piątek to wspomniana wyżej w wersji oficjalnej wizyta w przedszkolu, a później w Galerii Mokotów. (Bo przecież pamiątki i prezenty na gwiazdkę kupić trzeba). A wieczór będzie przez nas wszystkich jeszcze dłuuugo wspominany, gdyż udaliśmy się do ... Parku...
Wszyscy bawili się znakomicie (wystarczy spojrzeć na zdjęcia ;) ,'), między innymi dzięki temu, iż nie do ukrycia był pewien fakt: Emppu: 'Oh my God! Beer for five zlotys!!!' :))) Późnym wieczorem, albo wczesnym rankiem (jak kto woli:) wszyscy szczęśliwie wrócili tam gdzie powinni wrócić...
Sobota była z oczywistych względów dniem bardzo spokojnym - jedynie razem z Karim i Tapsą udałem się na poszukiwania gitary. Tapsa oglądał, wybierał, nawet brzdąkał jednak Kari (który po mału chyba zaczął tracić cierpliwość) skutecznie odwiódł go od tego zamiaru mówiąc: 'älä ostaa kitaraa, ostaa kallia!!' :))
W niedzielę pożegnaliśmy się na lotnisku z Finami z Seinäjoki, którzy niewątpliwie mieli 'hard time' :D w Warszawie;) Do następnego spotkania;)
|
|
Zmieniony: Sobota, 17 Grudzień 2005 20:37 |