kFINtesencja tego, co fińskie - strona o Finlandii i języku fińskim


 

Start Relacje Festiwale Tuska Festival vol.2
niedziela, 20 maja 2012
Tuska Festival dzień drugi PDF Drukuj Email
Wpisany przez sirkka   
Sobota, 27 Sierpień 2005 17:18
Sobota, drugi dzień festiwalu…bilety wyprzedane czyli komplet publiczności, co dało się łatwo zauważyć. Wbrew pozorom nie było jakiegoś większego tłoku przy bramkach wejściowych, wszystko szło sprawnie i szybko. Mając już doświadczenia z poprzedniego dnia szliśmy obładowani własnym żarciem i piciem.

Dzień pod względem muzycznym zapowiadał się naprawdę niezwykle ciekawie…

Na pierwszy ogień poszła ponownie lokalna kapela o nazwie DEATHCHAIN. Zespól zaprezentował kilkanaście utworów w stylu death/thrash, szybkie, brutalne riffy, niezły growling i niesamowita energia na scenie. Wokalista łatwo nawiązał kontakt z publicznością, co dobrze wyszło całemu koncertowi.







Po zakończeniu występu Finów szybko udaliśmy się na najmniejszą scenę ukrytą pod namiotem i przez to najcięższa w uczestniczeniu w koncertach ze względu na temperaturę tam panującą. Grał tam NAGLFAR - szwedzki zespół black metalowy. Cóż mogę napisać - brzmienie potężne, gitarzyści z metalowymi nadgarstkami i świetny wokalista prezentujący przeróżne barwy wrzeszczenia - potrafił wypluć z gardła własną wściekłość. Obyło się bez makijaży w stylu "true fuckin' black metal from Norway" i akurat do kapeli to pasowało. Podsumowując - obejrzeliśmy naprawdę solidny koncert odpuszczając sobie jakieś dwa ostatnie utwory ze względu na to, że w namiocie nie było już po prostu czym oddychać.

W tym czasie na scenie muszlowej grał fiński SINKING i to właściwie tyle, co wiem na temat występu tej grupy.

Pokręciliśmy się chwilę po placu, który zapełniał się coraz bardziej i podzieliliśmy się na dwie grupy: dziewczyny zostały w pobliżu sceny na której za ok. godzinę miała pojawić się Ajattara, ja natomiast poszedłem sobie na koncert MNEMIC, który miał pojawić się za chwilę na głównej scenie. Okazało się, że kapela ta to kopia Fear Factory i nie ma się właściwie nad czym tu dłużej rozwodzić. Mam w domu ich drugi album, „The Audio Injected Soul”, i od czasu do czasu płytka gości w moim odtwarzaczu. Taki totalny mix thrashu, hard core, podlany jakaś delikatną elektroniką - na koncercie akurat brzmieli zdecydowanie ciężej niż na płycie. Zagrali dość rzemieślniczy koncert, taki na 3+.

Godzina 16:15 - zaczęło się małe piekiełko. W tabunach kurzu wszyscy, których tam jeszcze nie było, ruszyli w kierunku drzew, wśród których umiejscowiona była średnia scena. Pojawiła się na niej AJATTARA - fińska grupa blackowa, założona przez wokalistę Amorphis. Zagrali przekrojowy koncert z trzech swoich płyt kładąc lekko nacisk na ostatnią „Tyhjyys”. Na marginesie dodam, że organizatorzy mogli jednak umieścić tą grupę na dużej scenie zamiast np. Mnemic. Było tłoczno, widoczność słaba, a sam koncert był rewelacyjny. Ciarki przechodziły po plecach gdy słuchało się świetnego wokalu Ruoji, jednakże w rozkładzie dnia zespół dostał jedynie 45 minut. Na małej scenie w tym czasie grał PAIN CONFESSOR.

Po rewelacyjnym występie Ajattary na głównej scenie pojawiło się power metalowe GAMMA RAY, dowodzone przez Kaia Hansena, współtwórcę klasycznych Keeperów Helloween. Koncert był przewidywalny od początku do końca i Niemcy niczym tutaj nie zaskoczyli. Zagrali kilkanaście swoich melodyjnych kawałków, Hansen jako frontman z doświadczeniem rozruszał jakoś publiczność, ale to wszystko było jakieś takie sztuczne... Jedynym momentem, w którym naprawdę coś ruszyło, było wykonanie „I Want Out” z repertuaru Helloween. Szkoda, że to nie dyniogłowi byli na Tusce, ale ponieważ będą w listopadzie w Wawie więc jakoś to im daruję.

Po koncercie Gamma Ray mam jakąś czarną dziurę w pamięci, wiem, że to był czas w którym grało ROTTEN SOUND i LAKE OF TEARS. Jakoś sobie nie mogę przypomnieć, co robiłem w tym czasie – możliwe, że stałem w kolejce do pogadania z Mnemic, chyba tak, bo mam z nimi fotki a już tych dwóch kapel nie.

Zresztą to nieważne, o 18:45 na scenę wyszedł TESTAMENT i zaczęło się szaleństwo. Pierwszy szok już na początku, zespół wyszedł w oryginalnym składzie z pierwszych płyt: Chuck Billy, Eric Petersson, Alex Skolnick, Greg Christiansen i Louie Clemente. Zagrali stare kawałki do czasów „The Ritual” - taki maksymalny powrót do przeszłości Trial By Fire, Into The Pit, Souls Of Black, Electric Crown, Practice What Your Preach - te tytuły zmuszały do machania głową. Chuck Billy zaprezentował swoje nieprzeciętne możliwości wokalne - śpiewał czysto, drapieżnie i growlingiem – niesamowite!! Stałem przy scenie i szczęka opadała mi raz po razie. Lubię Testament i trudno mi tutaj być obiektywnym - Billy stoi jakieś 3 metry od ciebie i razem się drzecie „Into The Pit” próbując się przekrzyczeć – hehe, moje gardło padło. Zagrali jeden nowy numer ---- ufff ----- to będzie płyta na miarę „Tempo Of The Damned Exodus”. Godzina z małym hakiem, ale koncert jak dla mnie rewelacyjny, bawiłem się doskonale i mam nadzieję, że jeszcze ich zobaczę, bo naprawdę są tego warci.

Po tak znakomitym koncercie miałem do wyboru power metal z Finlandii w wykonaniu THUNDERSTONE lub melodic death metal w wykonaniu AMORAL, również z Finlandii. Pochodziłem sobie między scenami słuchając to jednych to drugich, wspominając oczywiście cały czas koncert Testament.

Obydwa zespoły przeleciały mi przez głowę nie zostawiając po sobie żadnych wspomnień, więc pora zająć się gwiazdą wieczoru czyli DIMMU BORGIR. Przez cały dzień Tuski świeciło słońce, grzało okrutnie i ogólnie panował skwar. Gdy na scenie pojawili się Norwegowie, na niebie pojawiły się ciemne chmury, tak więc samo wejście Dimmu miał iście piekielne. Zastanawiałem się, jak zagrają, mając cały czas w pamięci występ Testament. Powiem tak: dali radę i bawiłem się na ich koncercie równie wspaniale jak na Testamencie.

Profesjonalnie zagrany koncert z ich największymi hitami z „Progenies of the Great Apocalypse” na czele. Set był złożony głownie z utworów z dwóch ostatnich albumów. Osobiście miałem nadzieje zobaczyć Hellhammera za bębnami, ale niestety grał ktoś inny. A czytałem, że Hellhammer bierze udział w sesji razem z Dimmu. No cóż, możliwe, że to tylko studyjna współpraca, a szkoda, bo Nicka Barkera naprawdę będzie im trudno zastąpić, a uważam, że Hellhammer mógłby to zrobić. Gwiazda nie zawiodła, można było z czystym sumieniem wrócić do domów.

Drugi dzień był bogatszy koncertowo niż piątek, było zdecydowanie więcej ludzi, atmosfera pikniku trwała nieprzerwanie przez cały dzień – naprawdę, takie koncerty to coś niesamowitego.


Relacja dzięki uprzejmości www.growling.fora.pl

Zmieniony: Sobota, 18 Październik 2008 16:20
 

Forum Forum
linki fińskie Linki
Pogoda w Finlandii Pogoda w Finlandii
Typowanie fińskich skoków Typowanie skoków
Słownik polsko-fiński Słownik polsko-fiński

O Aurinko O nas
Kontakt Kontakt

 

Copyright © 2012 Aurinko - Finlandia i język fiński
aurinko.net.pl | Kontakt | Forum | Mapa witryny