kFINtesencja tego, co fińskie - strona o Finlandii i języku fińskim


 

Start Relacje Podróże Wakacje w Finlandii
niedziela, 20 maja 2012
Wakacje w Finlandii PDF Drukuj Email
Poniedziałek, 02 Maj 2005 21:51

Vaasa – Pori – Rauma – Turku – Mariehamn – Helsinki – Vaasa
5 – 11 lipca 2004

Początek lipca w Finlandii zapowiadał sie niezwykle upalnie, dlatego z przyjemnością skorzystałam z zaproszenia Susanne i Magnusa, by odwiedzić ich w nowym miejscu zamieszkania na Wyspach Alandzkich. Udało mi się również namówić na tę wycieczkę naszego wspólnego znajomego Mathiasa i tak oto w poniedziałkowe popołudnie 5 lipca 2004 wyruszyliśmy z Vaasy zdezelowanym, prawie 20-letnim Volvo... ale przynajmniej silnik miał mocny...

Dzień I - poniedziałek

Droga z Vaasa do Turku biegnie wzdłuż zachodniego wybrzeża Finlandii i warto zwrócić uwagę na niewielką miejscowość Närpes (fin - Narpiö,'), prawie całkowicie zamieszkane przez szwedzkojęzyczną część ludności, a także Keskinen – najmniejsze miasto w Finlandii.

Gdzieś mniej-więcej w połowie drogi między Vaasa, a Turku leży Pori, miasto, które każdemu wielbicielowi muzyki kojarzyć się może z odbywającym się co roku Pori Jazz Festival (tegoroczna edycja obfitowała wręcz w wielkie gwiazdy). Poza tym mój książkowy przewodnik twierdził, że nie ma tam wiele do do oglądania, a mój towarzysz podrózy też nie bardzo umiał mi powiedzieć co w tym Pori właściwie jest. Jednak bez szemrania zgodził się na krótki postój (a spróbowałby szemrać...). I muszę przyznać, że Pori zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie. Położone nad rzeką Kokemäki wydało mi się niezwykle urokliwym miastem. Razem z Mathiasem udaliśmy się na spacer po położonym niedaleko centrum parku, skąd widać było całkiem spory kampus uniwersytecki. Poza tym pogoda naprawde dopisała i w słoneczych promieniach Pori wyglądało naprawdę radośnie!

Kościół w Pori Mathias pilkku
Pori Kampus Uniwersytecki




Następny przystanek mieliśmy w Raumie. Rauma jest jednym z najstarszych miast w Finlandii a zachowane z XVII i VIX w stare drewniane budynki zostały wpisane w roku 1991 na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO (dodam, że na tej samej liście znajdują się m.in. egipskie piramidy, Watykan czy Taj Mahal). Stara Rauma zajmuje około 30 hektarów – 600 drewnianych domów przetrwało do dnia dzisiejszego.

Gdy przyjechaliśmy do Raumy właśnie przestało padać, aczkolwiek nad miastem nadal wisiały ciemne chmury, w niczym nie przypominające słonecznej atmosfery Pori. Bez trudu odnaleźliśmy stare miasto. Przejście uliczek zajęło nam góra 20 – 25 minut i przyznam się szczerze, byłam nieco rozczarowana. Może oczekiwałam nieco bardziej urokliwego miejsca. To co rzuciło mi się w oczy to kręcące się wokół rynku wypasione samochody z łysymi kierowcami. Jak widać, niektóre rzeczy są naprawdę ponadkulturowe... (tak jak śmietnik w pokoju adminów:)

Rauma Rauma Rauma
Rauma Rauma

Do Turku przybyliśmy dość późnym wieczorem, choć (jak to w lipcu w Finlandii bywa) słońce niepodzielnie królowało na nieboskłonie. Udało nam się jeszcze obejrzeć Mystic River i grzecznie poszliśmy spać, bo rano wyruszaliśmy na prom.

Dzień II - podróż na Alandy

Wczesna pobudka nie wprawiła mnie w fantastyczny nastrój (Ci co mnie znają, wiedzą jak mało przyjemnie jest mnie budzić z rana...). Ale szybkie śniadanie i popędziliśmy do portu, gdzie czekał już na nas prom Viking Line. Bez problemu dostaliśmy bilety i tak oto zaczęła się morska część naszej podróży... Mi przy okazji udało się zarezerwować bilet na drogę powrotną do Helsinek, aczkolwiek nie było już dostępnych żadnych wolnych kabin, jedynie w klasie LUX (czy jakoś tak, ale ich cena odstraszała...). Dodam, że rejs powrotny przypadał na środek nocy... ale o tym później.

Suomen lippu Rejs przebiegał niezwykle spokojnie wśród tłumów średniotrzeźwych obywateli naszego ulubionego kraju. Za główną „rozrywkę” mogę uznać karaoke w barze... Dobrze, że widoki ładne były:)

O godzinie 14 Mariehamn przywitało nas słoneczną i upalną pogodą, zapowiadały się naprawdę cudowne wakacje!

Dzień III

Przed wycieczką na Alandy zapytałam pewnego mojego kolegę B, zapalonego żeglarza zresztą, co jest tam ciekawego do zwiedzania, odparł: „Co do Alandów, to w zasadzie tam nie bardzo co jest do zwiedzania – polecam Pommern, twierdzę Bommarsund z przepięknym widokiem na archipelag. Ale tam sie podziwia piękne wysepki i cudną przyrodę”. Zobaczymy czy miał rację...

pilkku
Mathias z pilkku

Dzień zwiedzania Mariehamn, które wielkim miastem nie jest... W stolicy Alandów żyje 10600 mieszkanców, a obszar (uwaga) – 12 km2. Niewiele, prawda? Znajomi moi mieszkają 2 minuty od głównego deptaka, zatem zwiedzanie Mariehamn zaczęłam od sklepu z biżuterią (polecam!!!). Potem wyruszyliśmy do Wschodniego Portu. Pierwsza rzecz – plaża i dość ciepła woda, nabrałam nawet ochoty na kąpiel. Oczywiście Alandy to raj dla żeglarzy, stąd ogromne ilości przeróżnych jachtów przycumowanych w porcie. Zreszta co tu dużo pisać, są zdjęcia... zdjęcia z portu, z jachtami, mewami itp. No i zachęcam do wypicia kawy w porcie i podzielenia się pullą z okolicznymi wróbelkami:)

Wróbelki Frufelki Aha, przestrzegam przed lodami! Są pyszne, ale dwie gałki to samobójstwo, ponieważ tam gałki są wielkości duzego jabłka, a nie orzecha włoskiego...

Susanne A wieczorem, przed sauną, wycieczka do Eckerö, gdzie zażyliśmy niezwykle odświeżającej kąpieli w lodowatym fińskim morzu.
Magnus

Dzień IV

Panorama Głównie zwiedzanie Zachodniego Portu w Mariehamn, gdzie króluje Pommern, ale najpierw wczesna pobudka i oczekiwanie na telefon z TVP 2... Tak, Aurinko w telewizji!!!!
Potem można było spokojnie wyruszać na zwiedzanie wschodniej części miasta, które to zaczęliśmy od wejścia na pokład statku Pommern. Zbudowany w 1903 roku w stoczni w Hamburgu statek niedawno swięcił 100-lecie swego powstania. Wspaniale zachowany, służy obecnie jako muzeum, wcześniej jednak ten nowoczesny (jak na swoje czasy) statek pływał z towarami między Europą a Ameryką Południową.

Pommern Pommern Widok Z Pommern
u Kapitana

masz z panem Po obejrzeniu statku wybraliśmy się na bardzo miły spacer na niedaleko położone wzniesienie, skąd rozpościerał się cudowny widok na archipelag. Tak, muszę przyznać słuszność mojemu koledze – Wyspy Alandzkie to przede wszystkim morze, archipelag i cudowna natura!

Ponieważ to już mój ostatni dzień na Alandach (teraz kierunek Helsinki,'), nie obyło się bez łażenia po sklepach i kupowania pamiątek (ceny, ceny!!!). Jednym z towarów „eksportowych” na Alandach są ceramiczne wyroby z Jussi Keramik. Nawet nie takie złe, gdyby nie te ceny!!!!

pan na maszcie

Jussi Keramik

Noc

O godzinie 23.30 do portu w Mariehamn zawitał płynący ze Sztokholmu prom do Helsinek. Zatem czekała mnie kilkugodzinna morska podróż. Z przygodami, bowiem w trakcie rezerwacji biletu okazało się, że z kabin dostępne są jedynie luksusowe, za niebagatelna sumkę stu-iluś euro... podziękowałam i zakupiłam bilet bez kabiny. Na szczęście Mathias uświadomił mnie, że na promach dostępne są sale, w których można spędzić noc śpiąc na podłodze. Noc minęła bez specjalnych atrakcji, nie licząc pijanego Fina (tak, tak,'), który bardzo, bardzo chciał palić w pomieszczeniu, gdzie spało około 50 osób...

Dzień V

Helsinki!!!! Helsinki przywitały mnie cudowną pogodą, z pokładu statku mogłam podziwiać Suomenlinnę. Nic tak nie cieszy oczu Finofila jak panorama na miasto z Tuomiokirkko górującym nad Helsinkami!!
Ana i Heidi Godzina 23 Z portu udałam sie do oczekującej mego przyjazdu Heidi. Po szybkim posiłku zdecydowałyśmy się wyruszyć na Kirpputori w okolicach Nosturi, a potem szybka kawka na Mannerheimntie:) dodam, że upał był niemiłosierny.

Około 18 udałam się na lotnisko w Vantaa, by godnie przywitać moją siostrę Ankę, która postanowiła zawitać na północy, a znana jest ze swoich upodobań do południowych krajów i mężczyzn... A wieczorem (w nocy:) zaczęłyśmy przygodę z Finlandią...

Weekend w Helsinkach

Dwa dni to dużo i mało. Ale starałam się jak najbardziej je wykorzystać, by pokazać Ance jak najwięcej tego urokliwego miasta. Choć sobota przywitała nas okropnym deszczem, niezrażone udałyśmy się na spacer po centrum miasta.

Opera Narodowa Sklep z pamiątkami Kościół w skale

A wieczorem, cóż, pogoda okazała się być łaskawa. Wypad na Suomenlinnę był po prostu cudowny. I nie mówię tego tylko ze swojej perspektywy (osobiście uwielbiam to miejsce, więc nie jestem obiektywna,'), ale moja siostra była pod wrażeniem. Oto mała fotorelacja z tego przepięknego miejsca. Aha, polecam Suomenlinnę szczególnie w okolicach zachodu słońca – niesamowicie prezentuje się wtedy panorama miasta widziana z wyspy.

Suomenlinna Suomenlinna Suomenlinna
Suomenlinna Suomenlinna Suomenlinna
Suomenlinna Suomenlinna

Na zakonczenie wycieczki krótki spacer po Helsinkach i kilka fotek:

Helsinki Helsinki Helsinki

No i czekała na nas Vaasa, ale to już chyba inna historia..
Aha, na Alandach obowiązują inne znaczki pocztowe niż w Finlandii. Ceny – niewiarygodne, ale jeszcze drożej niż w Finlandii!

Kiitoksia:
Mathias
Susanne & Magnus
Heidi
Ana – że wytrzymała ze mną ponad tydzień i za obiady (pyyycha!!!)

Text i zdjęcia:
pilkku

Zmieniony: Sobota, 17 Grudzień 2005 20:43
 

Forum Forum
linki fińskie Linki
Pogoda w Finlandii Pogoda w Finlandii
Typowanie fińskich skoków Typowanie skoków
Słownik polsko-fiński Słownik polsko-fiński

O Aurinko O nas
Kontakt Kontakt

 

Copyright © 2012 Aurinko - Finlandia i język fiński
aurinko.net.pl | Kontakt | Forum | Mapa witryny