|
Poniedziałek, 02 Maj 2005 22:26 |
Na kilka dni przed planowaną trasą koncertową w Warszawie, Krakowie i Poznaniu, warto sobie przypomnieć jak było kilka miesięcy temu, gdy Ci fantastyczni Finowie przyjechali do Polski promować, wtedy świeżutki, album "Reflections"...
Wszystko co najważniejsze działo się oczywiście we Wrocławiu, w klubie W-Z, ale zanim dotarła tam delegacja Aurinkotiimi z przyjaciółmi sporo sie działo!
26.02.2003 roku
|
6.30 - pobudka!!! Już nie pamiętam czy ciemno było (pewnie tak, toż to był środek zimy,'), ale trzeba było sie zwlec z łóżka i spieszyć się na pociąg!
8.00 - wkurzony Dzienis, obgryzający paznokcie na Centralnym, próbował dodzwonić sie do pilkku, ale nie odebrała telefonu. Sfrustrowany zniszczył połowę Dworca Centralnego, łaskawie nie ruszając peronu z którego miał odjechać pociąg do Wrocławia... dzięki Dzienisie!!!
8.15 - Wszyscy - to znaczy Marta-pilkku, Marta-hiriinen, Dzienis i Ola - spotkaliśmy sie na Centralnym i zakupiliśmy bilety. Nasz wzrok przykuł czarnowłosy metal łażący po hali głównej. Obstawialiśmy, że też na Apo...
8.38 - Dzienis złapał ww. metala - czyli Marcina - na Apocalyptice, wciągając go do przedziału;)
8.39 - ekipa już w komplecie
8.40 - z lekkimi sercami, drżącymi rękoma, biletami w kieszeni i kilkoma szmatławcami do czytania, opuściliśmy Warszawę! Kierunek - Wrocław!!!
|
Nie będę czytających zanudzać szczegółami naszej 6-godzinnej trasy, napiszę jedynie, że zabawę mieliśmy przednią!!!
14.30 - Wrocław wita! Szukamy odpowiedniego zegara, pod którym umówilismy sie z Kubą i Magdą!
15.15 - jest zegar, jest i Magda!!!!
15.28 - Pojawił sie Kuba!!!!
15.30 - 18.00 - nerwowe oczekiwanie i kompulsywne trawienie;) u Kuby! Kuba - Tobie należą się specjalne podziękowania, a gdybym miała Twoje zdjęcie to bym je tutaj z chęcią umieściła!!
18.00 - punkt stanęliśmy przed klubem W-Z... To już niedługo. Klubik całkiem przyjemny, zamówiliśmy piwko...
18.30 - wpuszczają pod scenę!!! Zaraz sie zacznie... no może nie tak zaraz, panowie trochę kazali na siebie czekać...
19.20 - APOCALYPTICA NA SCENIE!!!
I zaczęło się! Z minuty na minutę robiło sie coraz goręcej (duża zasługa chłopaków, ale tak swoją drogą klubowi W-Z przydałaby sie lepsza klimatyzacja). Zaczęli magicznym Pray. Nie dali się długo prosić i jako drugie, na rozgrzewkę poleciało Master Of Puppets. Tłum oszalał. Perttu zapowiedział One (do tej pory robił to Max, ale jak wiemy...,'), potem jeszcze bardziej nastrojowe Romance i Eicca w roli głównej. Ale chłopcy nie dali nam długo odpoczywać, Perttu wywrzeszczał: Refuse Resist! Na scenie i pod rozpętało się piekło! Perttu to jednak wulkan energii, nie pytajcie co on robił ze swoją wiolonczelą. Potem przyszła kolej na Nothing Else Matters, zrobiło się jakby ciszej i spokojniej, tłum falował. To chyba tyle do przerwy...
A po przerwie - pojawił sie perkusista, na co dzień członek innej fińskiej kapeli - Megaphone. Zanim zaczęli grać Cohkka, Eicca wytłumaczył co oznacza tytuł utworu. Jest to lapońskie słowo, oznaczające szczyt góry. Z tego co pamiętam Eicca mówił i mówił, prawie jak nie Fin;) Potem, zainspirowane Rammsteinem, Heat. Odpoczynek na Faraway. No i końcówka - No Education, Somewhere Around Nothing, Toreador II, wszystkie z udziałem jakże przystojnego perkusisty!
Ale Apocalyptica nie byłaby Apocalypticą, gdyby nie dała czadu na bisach! Najpierw - Enter Sandman, zmęczony tłum jakby odzyskał swą siłe! Potem Inqiusition Symphony - koncertowa wersja tego kawałka jest imho najlepsza, a jeszcze żywo... No i Paavo zapowiedział Path. Myślałam, że to już koniec, ale na pożegnanie Eicca pokarał nas czarnym metalem z Norwegii - czyli pan Grieg przewraca się w grobie!
Nie wiem ile oni grali, nie pamiętam. Czas przestał istnieć, liczyła się tylko muzyka i wszechogarniająca energia. Każdy koncert Apocalypticy to niesamowite przeżycie, spektakl dźwięków i emocji. Ci kolesie potrafią wręcz porwać tłum. Stoisz pod sceną i masz ochotę krzyczeć, wrzeszczeć, roznosi Cię energia i czujesz w sobie ogarniające Cię emocje. Ludzie szaleją. Eicca i Perttu prawie roznoszą scenę. Momentalnie łapią kontakt z fanami, gadają, śmieją się. Paavo o najbardziej wyrazistej mimice twarzy... I do tego wszystkiego niesamowity Antero - przez cały koncert nawet nie drgnął. We fraku, czarnych okularach wyglądał jak morderca, jakby wyjęty z innej historii o zupełnie innej muzyce... A pomyśleć, że wszyscy są wychowankami słynnej Akademii Sibeliusa;)
Z utęsknieniem czekam na warszawski koncert Apocalypticy i myślę, że ponownie chłopcy mnie nie zawiodą. Zapewne czeka ich entuzjastyczne przyjęcie ze strony polskich fanów, których bardzo sobie cenią.
Do zobaczenia pod sceną! Selloa perseseen!
|
Podziękowania:
dla całej ekipy, która była we Wrocławiu - Dzienis i Ola!!!
dla Kuby i Magdy (wielkie dzięki, co my byśmy bez Was poczynili??)
dla Marcina, za towarzystwo
dla Liska - za poduszkę
dla panów ochroniarzy, którzy wyciągneli pilkkowe zezwłoki spod sceny
Wyrażamy nadzieję, że następnym razem będą z nami Krap i Dorota.
Zdecydowanie odżegnujemy się od podziękowań dla KWIATKA, zawiodłeś nas!
|
pilkku
hiriinen
zdjęcia - pilkku
|
|
Zmieniony: Sobota, 17 Grudzień 2005 19:56 |
|
Forum
Linki
Pogoda w Finlandii
Typowanie skoków
Słownik polsko-fiński
O nas
Kontakt
|