kFINtesencja tego, co fińskie - strona o Finlandii i języku fińskim


 

Start Relacje Imprezy Św. Mikołaj w Krakowie
niedziela, 20 maja 2012
Joulupukki Krakovassa, czyli powitanie św. Mikołaja w Krakowie PDF Drukuj Email
Wpisany przez Chezzy ja Luminainen   
Poniedziałek, 08 Grudzień 2008 17:11

Świąteczna choinka na Rynku Głównym5 grudnia 2008. Kraków, 16:30, Empik (stałe miejsce spotkań Krakusów ). Krakowski odział Aurinko spotyka się uzbrojony w aparaty fotograficzne i dobre humory, żeby udać się na polowanie na św. Mikołaja. Do przyjazdu Joulupukki jest jeszcze dużo czasu, więc udajemy się na Targi Świąteczne na Rynku Głównym. Spacerujemy po Rynku popijając grzaniec galicyjski i przyglądając się przygotowaniom do świąt i do przyjęcia św. Mikołaja z Rovaniemi. 

Godzina 17.00. Wyruszamy pod krakowski Magistrat, a tam cisza… Jedynie kilka osób siedzi na ławeczkach i rozmawia – stały krajobraz Grodu Kraka. Trochę nas to zdziwiło, oczekiwałyśmy raczej tłumów niż (prawie) nikogo, a tu taka niespodzianka. Przez głowę przemknęła nam myśl czy na pewno w tym miejscu będzie powitanie gościa z Laponii. Jeszcze raz uzgodniłyśmy zeznania co do naszej wiedzy o przyjeździe Joulupukki i cierpliwie czekamy dalej.

Dochodzi godzina 18.00. Przybywa coraz więcej ludzi, głównie rodziny z małymi dziećmi oraz wszechobecni w naszym mieście turyści. Gromadzą się również fotoreporterzy i paparazzi, wśród nich i my. Z aparatami w stanie gotowości, ustawiamy się w różnych miejscach, by sprawdzić, skąd będzie najlepszy widok. 

Pochód Mikołajów  Tłum oczekujących na przybycie Joulupukki  Mikołaj też człowiek! 

 

Godzina 18.00. Pochód 100 św. Mikołajów (przebranych uczniów jednego z krakowskich liceów) zmierza w naszą stronę. Oznacza to, że zbliża się godzina zero. Ludzie (jak to Polacy) rozpychają się łokciami, żeby mieć jak najlepszy widok. Ustawia się kolumna z jednej i drugiej strony przejścia, tworząc korytarz z ludzi, tak, by św. Mikołaj mógł przejść. Jeden z przebranych św. Mikołajów pokrzykuje do mikrofonu, próbując rozgrzać zebranych pod magistratem fanów Joulupukki. 

Vesa Himanen

W międzyczasie zostaje przedstawiony Ambasador Finlandii w Polsce, pan Vesa Himanen. Po krótkim przemówieniu i wymianie grzeczności z krakowskimi urzędnikami, pan ambasador zostaje z nami, by wspólnie oczekiwać na przybycie Joulupukki.

Godzina 18:15. Nareszcie nadszedł czas! Słychać wycie syren radiowozów, to ON się zbliża i już nic tego nie zmieni. Jak zawsze wynikło małe zamieszanie, bo samochód ze św. Mikołajem nie podjeżdża z tej strony, co trzeba. Kierowca musi wycofać samochód (niestety zabrakło zaprzęgu z reniferami ) i ustawić wszystko tak, jak zaplanowano. 

Dwóch Finów w Krakowie

Wreszcie po długim czasie oczekiwania naszym oczom ukazuje się ubrany na czerwono mężczyzna z Laponii, z długą białą brodą i uśmiechem na twarzy, prawdziwy Joulupukki! Na powitanie wychodzi mu nasz polski (podrobiony ) Mikołaj oraz Ambasador Finlandii (prawdziwy ). Zebrani wokól ludzie wiwatują i machają do Świętego, w powietrzu powiewają transparenty. My próbujemy przekrzyczeć tłum i powitać Joulupukki w jego ojczystej mowie w momencie, gdy przechodzi obok nas. Niestety zostajemy zagłuszone.




Po uroczystym powitaniu urzędnicy dziękują Świętemu za przybycie i oddają mu głos. Joulupukki cieszy się, że został zaproszony do Krakowa (a co innego mógł powiedzieć ) na obchody 6 grudnia, czyli Mikołajek – zwyczaju typowego w zasadzie tylko dla Polski. Oczywiście, gdyby ktoś miał wątpliwości, spieszymy wyjaśnić, że Święty doskonale posługuje się językiem angielskim. 

 

Joulupukki!  Św. Mikołaj dziękuje za zaproszenie  Nie obyło się bez łez wzruszenia

Następuje wręczenie prezentu Świętemu, po czym zostaje On zaproszony do środka Magistratu. „To koniec” – myślimy – „Nie udało nam się powitać Mikołaja po fińsku, nawet zdjęcia z nim nie mamy”. Załamane patrzymy ( z tęsknotą;) na przechodzącego obok nas mężczyznę z białą brodą. To nasza ostatnia szansa, żeby nas zauważył. Krzyczymy w stronę św. Mikołaja „Terve Joulupukki!”, a on odwraca się do nas zdziwiony i zadowolony zarazem.Joulupukki i jego Elfy Uśmiecha się i podaje nam dłoń (jako pierwszym ze zwykłych śmiertelników), a my cieszymy się jak dzieci z tego, że osiągnęłyśmy chociaż mały, ale dla nas i tak wielki cel!

To jeszcze nie wszystko! Dalej zachowując się jak paparazzi (choć Chezzy skończyły się baterie w aparacie, więc może lepiej napisać: Lumi zachowując się jak paparazzi) śledzimy poczynania Mikołaja kierującego się w stronę zaparkowanego obok Land Rovera, który ma go zawieźć na krakowski Rynek. Bardzo zdziwione stwierdzamy, że Joulupukki zamiast wsiadać, zatrzymuje się i w towarzystwie dwóch Elfów zaczyna pozować do zdjęć z dziećmi. 



„Takiej okazji nie można przegapić” – pomyślałyśmy i polskim sposobem przepychania się (dzięki uczestnictwie w licznych koncertach oraz imprezach sportowych – czyt. skoki narciarskie, jesteśmy przygotowane na tego typu sytuacje) dostajemy się w objęcia Lapończyka (efekt naszej pracy można podziwiać na zdjęciach). 

Joulupukki i Aurinkowiczki


Ale to nie koniec przygód dwóch Aurinkowiczek. Czym byłoby spotkanie z osobistością z Finlandii, gdyby finomaniaczki nie użyły języka fińskiego raz jeszcze. By podziękować Mikołajowi za wspólne zdjęcie, krzyknęłyśmy „kiitos paljon” oraz „rakastamme sinua”. W odpowiedzi usłyszałyśmy, że On też nas kocha oraz życzy nam wesołych świąt. Prawdą jest również to, że po tym zdarzeniu Joulupukki był bardziej zainteresowany nami niż małymi dziećmi (haha), ale to zapewne z powodu języka fińskiego. Niestety, zaraz po tym kazano św. Mikołajowi wsiąść do samochodu (przecież ludzie na Rynku czekają!). Pożegnałyśmy go więc jeszcze raz, przekrzykując się nawzajem, słowami „nähdään”, „moi moi”, „hei hei”, itd.

Nähdään Joulupukki!
To był niezapomniany wieczór! Nasze dziecięce marzenia się spełniły, spotkałyśmy św. Mikołaja, rozmawiałyśmy z Nim oraz mamy z Nim zdjęcie! Ciesząc się jak małe dzieci, trochę zmarznięte, ale niezmiernie szczęśliwe i roześmiane wróciłyśmy do domu….

Chezzy ja Luminainen


PS. Teraz za to trochę mniej bajkowo, bo oczywiście podczas tej wspaniałej chwili nie mogło zabraknąć minusów. Oczywiście nie były one związane z Mikołajem w żadnym stopniu, bo on był jak zwykle perfekcyjny. Zawiodła tylko polska natura.

Jednym z trzech głównych mankamentów tej imprezy byli kamerzyści oraz fotografowie. Zrobili tak szczelne kółko wokół Mikołaja, że trudno było cokolwiek zobaczyć, nie mówiąc już o robieniu zdjęć, choć i tak nam nieźle wyszły, jak na te okoliczności. Drugi minus – cały czas powtarzano słowa „fińczyki” (!) oraz „Rovianiemi” (wiedzieliście, że jest takie miasto w Finlandii? Nie?! To już wiecie! ). Trzecie niedociągnięcie – tłumaczka (pożal się Boże!) języka angielskiego (może lepiej dla nas, że nie fińskiego, bo byłby jeszcze większy wstyd), która angielski znała gorzej niż dziecko w podstawówce (childrens – dobre!).

Zmieniony: Wtorek, 20 Styczeń 2009 22:40
 

Forum Forum
linki fińskie Linki
Pogoda w Finlandii Pogoda w Finlandii
Typowanie fińskich skoków Typowanie skoków
Słownik polsko-fiński Słownik polsko-fiński

O Aurinko O nas
Kontakt Kontakt

 

Copyright © 2012 Aurinko - Finlandia i język fiński
aurinko.net.pl | Kontakt | Forum | Mapa witryny